Wyzwanie: Zgłosił się do mnie inwestor z projektem adaptacji poddasza o powierzchni użytkowej 85 m². Miał już jedną wycenę od ekipy budowlanej „na oko”, która opiewała na 150 000 zł. Coś mu jednak nie pasowało – brakowało tam szczegółów dotyczących izolacji i niuansów instalacyjnych. Moim zadaniem było przygotowanie rzetelnego kosztorysu inwestorskiego, który miał stać się podstawą do podpisania bezpiecznej umowy.
Moja praca: Zamiast przyjąć standardowe stawki, wszedłem głęboko w detale konstrukcyjne. Poddasze to trudny teren – liczy się każdy centymetr izolacji i szczelność folii paroizolacyjnej.
Izolacja termiczna: Zaplanowałem system dwuwarstwowy (wełna skalna o wysokim współczynniku lambda), co podniosło koszt materiału, ale zagwarantowało niskie rachunki za ogrzewanie w przyszłości.
Konstrukcja i instalacje: Precyzyjnie wyliczyłem profile pod ściany działowe w systemie akustycznym oraz punkty elektryczne i hydrauliczne, których ekipa wcześniej nie doszacowała.
Wykończenie „pod klucz”: Uwzględniłem realne ceny okładzin, gładzi i malowania, bazując na standardzie premium wybranym przez klienta.
Efekt: Mój kosztorys zamknął się w kwocie 178 000 zł. Był o 28 000 zł wyższy niż „wstępna oferta” ekipy, ale… zawierał wszystko, o czym wykonawca „zapomniał” wspomnieć. Inwestor, widząc czarno na białym, jakie materiały są potrzebne, uniknął przestojów i nagłych dopłat w trakcie budowy.
Wniosek: Dzięki profesjonalnemu kosztorysowi inwestor wiedział, że 178 000 zł to cena realna, a nie „marketingowa”. Dzisiaj cieszy się komfortowym, ciepłym poddaszem, a budowa zakończyła się dokładnie w założonym przeze mnie budżecie, bez ani jednej złotówki „robót nieprzewidzianych”.