Historia jednej realizacji: Remont kamienicy – jak uratowaliśmy 31 000 zł w jednym dokumencie
Wyzwanie: Inwestor planujący remont części wspólnych w zabytkowej kamienicy otrzymał od firmy wykonawczej kosztorys ofertowy. Kwota wydawała się wysoka, ale wykonawca argumentował ją „trudnymi, krzywymi ścianami” i koniecznością nakładania grubych warstw tynku. Klient, zamiast ślepo podpisać umowę, poprosił mnie o niezależną weryfikację tego opracowania.
Moja praca: Podszedłem do tematu z poziomu twardych danych i precyzyjnych pomiarów z natury.
Audyt obmiarów: Ponowne przeliczenie powierzchni ścian i sufitów wykazało, że wykonawca „pomylił się” w obmiarach o blisko 15% na korzyść swojej firmy.
Analiza technologiczna: Wykryłem zawyżone normy zużycia materiałów oraz roboczogodzin przy pracach tynkarskich i malarskich, które nie znajdowały odzwierciedlenia w rzeczywistym stanie technicznym obiektu.
Korekta stawek: Sprowadziłem stawki za metr kwadratowy do realiów rynkowych, zachowując przy tym budżet na wysokiej jakości materiały renowacyjne.
Efekt: Wynik weryfikacji był jednoznaczny: korekta in minus o 18%. Całkowita wartość kosztorysu spadła o 31 000 zł. Inwestor otrzymał ode mnie gotowy raport z zaznaczonymi błędami wykonawcy, co stało się miażdżącym argumentem w negocjacjach.
Wniosek: Dzięki profesjonalnej weryfikacji, klient zaoszczędził kwotę, która wystarczyła na sfinansowanie dodatkowych prac, o których wcześniej nie mógł marzyć z powodu braku budżetu. To dowód na to, że niezależny kosztorysant to najlepszy strażnik finansów inwestora.